Klecińskie Towarzystwo Wioślarskie
Klecińskie Towarzystwo Wioślarskie

Puchary Křetínka CUP 2013 zdobyte!

A to ci gratka - obydwa puchary przyjechały do Wrocławia!

Prawdę mówiąc nie wiedzieliśmy, czego możemy się po czeskich ekipach spodziewać. Jadąc tam, nie mieliśmy pojęcia o poziomie czeskich smokarzy, dopiero w dniu przyjazdu rzut okiem na kalendarz przypomniał nam o zawodach w Hamburgu, na które udało się większość ekip sportowych. Czeskie zawody na zalewie Kretinka, tuż obok Letovic okazały się być bardzo solidnie przygotowanymi zawodami regionialnymi. W zamyśle organizatorów miały propagować aktywność, możliwość pokazania się i sprawdzenia dla osób, które pływanie na smoczych łodziach traktują bardziej jako wesoły sposób na spędzenie czasu niż nawet hobby. U naszych południowych sąsiadów jednak idea sportowa jest znacznie lepiej zakorzeniona, może nie robią tego tak profesjonalnie, na polski charakter "jak coś robisz, to rób to dobrze", ale o brak aktywności ich oskarżyć nie można. Czeskie drużyny smokarzy należą do silnych, wygrywających zawody, same Czechy były organizatorem niejednych zawodów smoczych łodzi o randze międzynarodowej, z Mistrzostwami Świata 2009 włącznie. I tu właśnie dochodzimy do momentu, w którym łza w oku się kręci: czeska federacja wspomaga w organizacji, dając ekipy sterników, sprzęt, fotokomórki, kamery do precyzyjnego podglądu mety, łodzie - wszystkie łodzie były właśnością czeskiej federacji, która użyczyła ich na czas zawodów. Do tego precyzja - z wydrukami wątpliwych momentów włącznie i wyraźnym oznaczeniem linii mety dla rozwiania tych wątpliwości. To było to, czego nam zabrakło choćby w Berlinie na City Cup 2012, kiedy w jednym momencie 3 łodzie znalazły się na mecie  - bieg zaś nie miał podanych czasów drużyn.

To były 3cie zawody z cyklu Kretinka Cup - jak zdążyliśmy się rozeznać, pozwoliło to przygotować się kilku lokalnym grupom smoczych pagajarzy, którym szło dobrze. Na dystansie 200 metrów większość czasów mieściła się w 1 minucie w obu kategoriach. Z uwagi na wykształcenie się kilku faktycznie dobrych zespołów, organizatorzy utworzyli wyższą kategorię Hobby, w której mieliśmy możliwość współzawodniczyć z zespołami z okolic - także Brna, weteranami wielu podobnych imrez. Bieg na 200 m - czas 52.12 s, finał - 51.42s. bieg na 1000 m - w którym zaskoczyła nas frekwencja - zamknęliśmy czasem 5 minut 36 sekund i 43 setne, który okazał się bezkonkurencyjny dla pozostałych ekip. 

Warto jeszcze wspomnieć o organizacji - miejsce nad sztucznym jeziorkiem jest wręcz bajeczne, duża łąka, na której można rozstawić namiot, wokół góry, bliskość Letovic - 20 minut drogi spacerkiem do uroczego miasteczka, w którym jednak odnieśliśmy wrażenie że czas się zatrzymał. Organizatorzy zadbali o dobre przygotowanie imprezy, wszystko szło sprawnie, działał lokalny merchandising z gadżetami smoczymi, porozstawiały się stragany i grille, dystrybutor odzieży sportowej oraz pagai i pokrowców na pagaje, stragany z duperelami, słodyczami i przeróżnymi pamiątkami.  Ale zabiło nas zupełnie coś innego: pokazy akrobacji lotniczych w wykonaniu mistrza europy (wybaczcie za brak nazwiska), który dziarsko przeszywał niebo swoim małym zgrabnym samolocikiem, tworząc dymne kształty na niebie. Pokaz trwał dobre pół godziny, samolot dosyć nisko przelatywał nad jeziorem, w którym trwały dalsze etapy konkursu. Na koniec dekoracja  - podczas fety w remizie strażackiej, która okazała się być lokalną imprezownią - do tego całkiem dobrze przygotowaną. Na scenie lokalny zespół rockowy grał szlagiery-covery, po dekoracji zaś, kiedy wręczono nam te dwa ładne puchary i dyplomy, był pokaz ogni sztucznych. Trzeba przyznać - bardzo fajne zawody, miasteczko odrobiło zadanie z autopromocji, my zaś jesteśmy przekonani, że podobna impreza mogłaby odnieść skutek także w naszym kraju, gdzie raczej zawody są traktowane dosyć poważnie, zaś amatorskich grup  - takich jak nasza - jest jak na lekarstwo. Chcielibyśmy, aby takie relacje jak choćby ta, przekonały kilka osób do założenia podobnych drużyn. Kretinca Cup ma bliżej do lokalnych zawodów Piany Bosmana, jednak rozmach - ponad 50 załóg, niecały tysiąc uczestników i kilka tysięcy widzów - pokazują czym mogłyby być takie imprezy w naszym kraju. My się cieszymy z naszego wyjazdowego sukcesu, ale jeszcze bardziej ucieszyłoby nas, gdyby więcej osób zdecydowało się założyć podobne drużyny i byłoby więcej takich imprez  w naszym kraju - z taką ilością załóg i taką organizacją. 

Polecamy naszego partnera:

Rambike.pl - Ramserwis - rowery, sprzęt zimowy, akcesoria, ubrania - nie tylko dla wymagających
KTW Dragon by Marcin Łobocki - all rights reserved. © Marcin Łobocki 2013
© 2011 - 2013 Klecińskie Towarzystwo Wioślarskie.